 |



|
 |
 |
 Listy
| Polacy w czwartej
setce |
 |
| List Witolda Gutkowskiego |
 |
|
 |
| 2004-10-10 |
|
 |
Groźba ograniczenia nakładów na naukę
rozbudziła dyskusję o kondycji nauki w Polsce. Podawane
są różne dane liczbowe, często źle interpretowane albo
nieprawdziwe. Nie ominęło to też tekstu “Nim dostaniemy
Nobla” Życzkowskiego i Wittlina. Porównywać można liczby
dotyczące tych samych wielkości. W statystykach
międzynarodowych występują wydatki na R&D (Research
and Development), czyli nasze B+R (badania i rozwój).
Liczby te obejmują: nakłady na badania podstawowe +
badania stosowane + wdrożenia i sumę nakładów
budżetowych oraz pozabudżetowych. Autorzy wspomnianego
artykułu zestawili 0.329 proc. PKB na badania w Polsce,
stanowiącego tylko część budżetową, z nieprawdziwymi
danymi z Malezji, twierdząc, że tam wskaźnik ten wynosił
3 proc. Otóż według Human Development Report procent PKB
przeznaczonego na B+R wynosi w Malezji 0.4, a w Polsce
0.7.
Warto porównać nakłady na B+R w Polsce z
krajami o zbliżonym dochodzie narodowym na osobę. W
zestawieniu, opracowanym na podstawie danych Human
Development Report, pierwsza liczba to PKB danego kraju
na osobę (w dolarach USA), druga zaś jest jego częścią
przeznaczaną na naukę (w procentach): Meksyk: 6.320 -
0.4; Chorwacja: 5.025 - 1.0; Polska: 4.894 - 0.7;
Estonia: 4.792 - 0.7; Słowacja: 4.403 - 0.6; Costa Rica:
4.71 - 0.2; Panama: 4.182 - 0.4; Chile: 4.115 - 0.5;
Litwa: 3.977 - 0.6; Malezja: 3.905 - 0.4; Wenezuela:
3.760 - 0.4; Mauritius: 3.740 - 0.3; Urugwaj: 3.609 -
0.2.
WITOLD GUTKOWSKI, członek PAN i
Europejskiej Akademii Nauk
(Warszawa)
***
Zgadza
się: Malezja przez ostatnie cztery lata zwiększyła
wydatki na badania naukowe o 60 proc., ale do poziomu
przeznaczania na ten cel 3 proc. PKB ma dojść dopiero w
najbliższych latach. Podobny wskaźnik osiąga już jednak
Japonia, a Korea Południowa doszła do 4.5 proc. Błędnie
podana liczba nie zmienia w żadnym stopniu tezy naszego
artykułu: w porównaniu z innymi krajami regionu i
państwami aspirującymi do dobrobytu, Polska wydaje
kompromitująco mało na badania i rozwój. Ponadto, w
odróżnieniu od krajów naprawdę rozwijających się,
wydatki te ciągle zmniejsza.
Według danych Banku
Światowego i Amerykańskiej Narodowej Fundacji Naukowej
(NSF), w kategorii liczby publikacji naukowych na głowę
mieszkańca wśród krajów rozwijających się prowadzą
Czechy (241,4), na drugim miejscu są Węgrzy (233.6), na
czwartym - Polska (139.9), na 13 zaś Meksyk (31.8), tuż
za Tunezją (31.9). Jeśli zaniechamy koniecznych reform w
organizacji i finansowaniu polskiej nauki, zepchniemy
nasz kraj do kategorii właśnie takich krajów, jak
Tunezja czy Meksyk, które rzeczywiście przeznaczają na
naukę porównywalną z nami część PKB. W artykule
napisaliśmy też jednak, że nie żyjemy w atrakcyjnym
klimacie. Tak więc to raczej Polacy będą jeździć do
Meksyku i Tunezji niż odwrotnie.
W tekście “Nim
dostaniemy Nobla” popełniliśmy błąd w adresie
internetowym witryny uniwersytetu w Szanghaju, na której
znaleźć można wyniki rankingu. Oto poprawny: http://ed.sjtu.edu.cn/ranking.htm Od
czasu napisania tekstu pojawiły się na niej nowe wyniki,
opracowane na podstawie danych za rok 2003. Jak
poprzednio, w rankingu klasyfikowano łącznie
uniwersytety, politechniki i uczelnie medyczne.
Metodologię nieznacznie wzbogacono (np. uwzględniono
medale Fieldsa, które dla matematyków mają znaczenie
Nagrody Nobla). Wyniki nie różnią się znacznie od
ubiegłorocznych: prowadzi Harvard przed Stanfordem i
Cambridge; pierwszą dziesiątkę tworzy osiem
uniwersytetów amerykańskich i dwa brytyjskie; w
pierwszej dziesiątce uniwersytetów europejskich jest
pięć uczelni z Wielkiej Brytanii oraz po jednej z
Francji, Holandii, Niemiec, Szwajcarii i Szwecji. W
pierwszej pięćsetce uniwersytetów świata pozostały już
tylko dwa polskie: Jagielloński i Warszawski, oba w
czwartej setce. Nie ma więc podstaw do zmiany dość
surowej oceny stanu polskiej nauki, którą
przedstawiliśmy w tekście. Zasadniczą tezą pozostaje
stwierdzenie: istotne zmiany systemu uprawiania nauki w
Polsce są niezbędne; należy więcej wymagać i więcej
płacić.
ALEKSANDER WITTLIN, KAROL
ŻYCZKOWSKI |


|