JAN STELMACH

 

Michała Życzkowskiego poznałem w październiku 1948 r., kiedy to rozpoczynaliśmy studia inżynierskie w Uczelni o nazwie Wydziały Architektury, Inżynierii i Komunikacji Akademii Górniczej w Krakowie (nazwa potoczna: Wydziały Politechniczne). Początkowo kontakty nasze były stosunkowo rzadkie, nawet sporadyczne, ponieważ studiowaliśmy różne specjalności, a 300 studentów naszego roku podzielonych było na 10 grup ćwiczeniowych w 2 grupach wykładowych.

         W lutym 1952 r. podjęliśmy dwuletnie studia magisterskie - już na Wydziale Mechanicznym i na tej samej, liczącej 6 studentów, specjalności (Konstrukcja Pojazdów Szynowych). Zajęcia odbywały się w ramach naszej 6-osobowej grupy, do której dołączali niejednokrotnie koledzy z drugiej specjalności Wydziału Mechanicznego, a także z Wydziału Inżynierii (m. in.: Melania Krajewska, Jerzy Ciesielski, Zygmunt Jamroży, Zdzisław Kurnik, Zbigniew Parzniewski). Wtedy też poznaliśmy się bliżej, a nasze koleżeńskie kontakty stały się o wiele częstsze, niemal codzienne, znacznie bardziej ożywione i serdeczne. Michał okazał się kolegą nadzwyczaj uczynnym, życzliwym, bezpośrednim, pełnym poczucia humoru i fantazji; chętnie grywał w brydża. Studentem był niezwykle zdolnym, pracowitym, rzetelnym, zdyscyplinowanym i bardzo zorganizowanym, ponadto obdarzonym fenomenalną pamięcią oraz niebywałą umiejętnością wykonywania w pamięci skomplikowanych obliczeń, z której to umiejętności wielokrotnie i bardzo chętnie (w epoce suwaków logarytmicznych) korzystali koledzy. Nie pamiętam już czy istniała wówczas oficjalna funkcja starosty roku, ale powszechnie lubiany i szanowany Michał rolę tę praktycznie pełnił.

W czasie studiów uzyskaliśmy stanowiska asystentów: Michał Życzkowski w Katedrze Wytrzymałości Materiałów kierowanej przez prof. Janusza Walczaka, a ja w Katedrze Budowy Pojazdów Szynowych kierowanej przez prof. Adolfa Langroda. Egzaminy dyplomowe zdawaliśmy wiosną 1954 r., jeszcze w Uczelni o dawnej nazwie (Politechnika Krakowska powstała dopiero w  następnym roku akademickim).

Znajomość nasza uległa ponownemu ożywieniu na początku lat 60-tych XX w. W okresie tym regularnie kontaktowałem się z prof. dr. inż. Stefanem Ziembą z Warszawy, ubiegając się o podjęcie się przez niego promotorstwa oraz o ustalenie tematu mojej rozprawy doktorskiej – niestety bezskutecznie, a wyznaczony termin jej obrony zbliżał się nieuchronnie. Z tej niezwykle trudnej sytuacji wybawił mnie Michał Życzkowski (już profesor dr hab. inżynier), który nie tylko zgodził się zostać promotorem, ale także dopomógł mi sprecyzować temat rozprawy. Po ustaleniu zakresu opracowania, metody przeprowadzenia analiz i dodatkowych badań, wytyczyliśmy ścisły plan mojej pracy, w trakcie której prof. Michał Życzkowski poświęcił mi niezmiernie dużo swojego czasu (dyskutowaliśmy kilka razy w tygodniu) i spotkałem się z jego strony zarówno z wielką pomocą, jak i ogromną życzliwością i wyrozumieniem. Po szerokim omówieniu z prof. Michałem Życzkowskim sposobu przedstawienia i przygotowaniu się do dyskusji, rozprawa została przyjęta, a termin jej publicznej obrony wyznaczono na 29 września 1964 r. W roku następnym wspólnie opublikowaliśmy artykuł naukowy w czasopiśmie  Archiwum Budowy Maszyn.

         Kilkanaście lat później miałem zaszczyt zostać zaproszonym przez Michała Życzkowskiego i jego małżonkę - panią Teresę, do złożenia wizyty w ich domu. Dzięki wspaniałym gospodarzom spotkanie to, w którym uczestniczyło większość doktorantów profesora, było niezwykle udane i przebiegło w wyjątkowo sympatycznej i miłej atmosferze.

         Z biegiem lat kontakty nasze uległy pewnemu rozluźnieniu, gdyż pracowaliśmy w różnych, dość oddalonych od siebie budynkach, a przez pewien czas nawet na różnych Wydziałach. Niemniej jednak, spotkania nasze - choć niezbyt częste - zawsze były niezmiernie serdeczne i koleżeńskie. Jesienią 1994 r. - po przejściu na emeryturę - wyjechałem z Krakowa, co praktycznie uniemożliwiło mi jakiekolwiek osobiste kontakty z prof. Michałem Życzkowskim.  29 września 2004 r. (w dniu imienin Michała, a jednocześnie w 40. rocznicę uzyskania przeze mnie doktoratu) napisałem do Niego list z najserdeczniejszymi życzeniami imieninowymi oraz z wyrazami szacunku i podziękowań.

         Prof. zw. dr. hab. inż. dr. h. c. Michała Życzkowskiego zapamiętałem jako człowieka wybitnego, o wielkim umyśle i zdolnościach, bardzo pracowitego i solidnego, niezwykle życzliwego, chętnego do pomocy innym i solidarnego, a przy tym nadzwyczaj skromnego.

 

Jan Stelmach