MAREK RYSZ

 

Pana Profesora Michała Życzkowskiego spotkałem po raz pierwszy w Październiku 1971 roku.

Po fatalnych dla mnie wakacjach przyjechałem do Krakowa ze znacznym opóźnieniem – wykłady szły już całą parą. Któryś z kolegów powiedział mi, że jestem wywieszony na jakiejś liście Dziekanatu i abym się tam szybko zgłosił. Nigdy wcześniej nie byłem wieszany w Dziekanacie. Strach padł na mnie. Przez głowę przebiegły mi wszystkie grzeszki popełnione w poprzednim semestrze: pisałem egzaminy za kolegów, ściągałem laboratoria, mieszkałem ‘na waleta’, etc. Ktoś mnie sypnął, myślałem. Przełamując się poszedłem sprawdzić o co chodzi.

Listy już nie było. Idę więc do Pani z Dziekanatu, przedstawiam się i pytam czy coś wie. Po chwili dochodzenia Pani mówi mi, że Pan Profesor Michał Życzkowski, osoba wtedy zupełnie mi nie znana, chce ze mną porozmawiać. Kto to jest Profesor Życzkowski, myślę. Pewnie komisja dyscyplinarna albo coś podobnego. Idę pod wskazany adres Instytutu M1 (stare koszary przy ul. Warszawskiej). W ciemnym korytarzyku spotykam mężczyznę w średnim wieku. Pytam jak najgrzeczniej umiem gdzie mogę spotkać Pana Profesora Życzkowskiego. Mężczyzna spojrzał na mnie i pyta ‘pan Rysz?’. Nogi mi sie ugięły. Znają mnie tu już po nazwisku! W następnym zdaniu Profesor Życzkowski, bo On to był, wyjaśnia mi że chodzi o rekrutację na Mechanikę Stosowaną i czy chcę studiować tę specjalność. Kamień spada mi z serca. Zgadzam się natychmiast. Tak się zaczęła nasza blisko dwudziestoletnia współpraca. Pod kierunkiem Pana Profesora Życzkowskiego napisałem pracę magisterską, a potem doktorat. Był On najlepszym “Szefem” jakiego można było sobie wyobrazić. Niezwykle cierpliwy i tolerancyjny na moją głupotę. Najwyższym wyrazem niezadowolenia Profesora było oświadczenie: “mam ochotę uszu panu natrzeć”, czego oczywiście (a szkoda) nigdy nie zrobił; wręcz przeciwnie, pomagał rozwiązywać wszystkie problemy.

W Swojej szczerości, dobroduszności, życzliwości dla innych Pan Profesor Michał Życzkowski jest dla mnie niedoścignionym przykładem nie tylko wielkiego Uczonego, ale także Wielkiego Człowieka i Humanisty. Wpływ na moje życie jakie wywarł Pan Profesor Michał Życzkowski mogę porównać tylko z wpływem moich Rodziców.

Dla nas wszystkich, pracujących pod kierunkiem Profesora Michała Życzkowskiego w Instytucie Mechaniki i Podstaw Konstrukcji Maszyn, pamięć o NIM jest święta i niegasnąca.

 

Marek Rysz                    

Mayagüez, PR - USA

11 Grudzień 2009

 

Ps.  12 kwietnia obchodzimy razem urodziny. Pan Profesor mawiał, że różnimy się o “oczko”. Składanie życzeń zawsze mnie trochę ambarasowało, bo mogło to wyglądać, że chodzi mi o swoje.