… Pomyślałem jednak, że być może będzie na miejscu jeśli podzielę się z Panią przeświadczeniem, że czasem, bardzo rzadko, zdarza się spotkać ludzi, którzy niepostrzeżenie dla nas samych, pozostawiają w nas jakiś ślad.

          Nigdy nie należałem, w dosłownym znaczeniu tego słowa, do uczniów Profesora, choć słuchałem Jego wykładu teorii sprężystości. Był to -prawdopodobnie-jeden z pierwszych Jego wykładów i zrobił na mnie wrażenie .Był świetny, ale pozostałby epizodem gdyby nie „wtorkowe seminaria”. W czasie tych seminariów zrozumiałem co oznacza spotkać Mistrza i jaki to ma wpływ na nasze naukowe życie.

          Nieco później, stopniowo, mogłem dostrzec inne cechy Profesora.. Wiem na pewno, że nie spotkałem nikogo, kto dokonałby takich Jan On starań, aby swoich uczniów promować. Robił to zawsze przy każdej okazji i z ogromnym przekonaniem. Ba! promował nie tylko swoich uczniów – doświadczyłem tego i

ja.

         Pamiętam naszą wspólną kolację, którą miałem przyjemność i zaszczyt zjeść Państwem (w Grenoble). Był to czas szczególny dla  kraju i szczególne były tematy rozmowy. Ważne. Był to czas szczególny także dla mnie. Byłem  urlopowany na czas  kongresu z kliniki onkologii i czułem ogromną wdzięczność dla Opatrzności, że w tak pięknym miejscu – w dole widzieliśmy światła Grenoble – mogę właśnie z Państwem spędzać czas i spędzać go w taki sposób. Myślałem wtedy – między innymi – że w ten sposób rozumiałbym misję Mistrza..

         Pamiętam nasze rozmowy przy innych, nie formalnych, okazjach. Wszystkie zapadły mi w pamięć. Muszę się przyznać, że niekiedy  starałem się, aby tematy rozmów dotyczyły problemów w jakiś sposób dla mnie ważnych Było bowiem bardzo istotne widzieć jaka jest opinia Profesora, jaki jest Państwa pogląd.

Na miejscu specjalnym w swoim pokoju mam nadbitkę naukowego autobiogramu Profesora [Appl. Mech. Rev. 55, 3, 2002] ze wstępem, którego współautorem jest śp. Joachim Telega. Ostatni akapit tego wstępu jest świadectwem, że nie jestem oryginalny w swoim przekonaniu, iż Profesor był nie tylko znakomitym uczonym – Mistrzem – był także ciepłym, uroczym człowiekiem, promieniującym sympatią dla ludzi. Tak jest zapamiętany przez wszystkich, którzy Go znali. Nadbitka ma dla mnie szczególne znaczenie bo jest opatrzona odręczną dedykacją Profesora ”Drogiemu Koledze, Prof. J. Grabackiemu z  podziękowaniem za współpracę. M. Życzkowski, 9.IX.2002” Profesor nie wykonywał zdawkowych gestów i dlatego ta nadbitka i Jego dedykacja jest źródłem mej dumy. Także poczucia spełnienia.

 

 

 

Prof. Jan Grabacki,

Politechnika Krakowska

Kraków, Czerwiec 2006