ANTONI GAJEWSKI

 

 

O Profesorze Michale Życzkowskim, również moim Mistrzu, opublikowano wiele wspomnień, dotyczących Jego wkładu w rozwój nauki (J.Skrzypek:ZAMM, 8, 86, 2006; J.Nizioł: Nasza Politechnika, 3(63)/2007), czy też zalet Jego umysłu i charakteru w relacjach w doktorantami (Z.Waszczyszyn: Nasza Politechnika. 3(63)/2007 ; M.P.Wnuk: Nasza Politechnika, 5(77)/2009). Do treści tych pięknych opracowań i esejów, które odzwierciedlają również moje opinie, trudno jest dodać coś więcej.

Dlatego pozwolę sobie tylko na kilka wspomnień o Profesorze, związanych z naszą długoletnią współpracą. A zaczęła się ona z początkiem roku 1964, kiedy, jako student V roku Wydziału Mat.Fiz.Chem. UJ i asystent w Katedrze Fizyki Politechniki Krakowskiej, zwróciłem się do docenta M.Życzkowskiego z prośbą o pokierowanie moją pracą magisterską na kierunku Fizyki Teoretycznej ( zgodnie z sugestią mojego kolegi z Katedry Fizyki, dra B.Zajączkowskiego).  Po uzyskaniu zgody dziekana wydziału prof.B.Średniawy, doc.Życzkowski wyraził również zgodę na moją prośbę i zaproponował temat pracy, dotyczący zagadnień stateczności płyt. Temat został wybrany z doskonałym wyczuciem, ponieważ problematyka była związana z zagadnieniami na wartości własne równań różniczkowych, tak istotnych w mechanice kwantowej. Problematyka zaspokajała również moje zainteresowanie fizyką, jak również mój sentyment do mechaniki technicznej, wyniesiony ze studiów na Wydziale Budownictwa Lądowego PK.

Od tego momentu zaczęła się ciężka praca, zarówno dla mnie jak i dla Promotora pracy magisterskiej a później pracy doktorskiej. Wymagała ona olbrzymiej cierpliwości, taktu i wyrozumiałości ze strony mojego Opiekuna. Przytoczę tu kilka przykładów ilustrujących te cechy charakteru Mistrza.

W wyniku ponad dwudziestoletniej już współpracy naukowej w roku 1984 postanowiliśmy opracować monografię, w której planowaliśmy zamieścić nasze osiągnięcia w zakresie optymalnego kształtowania konstrukcji przy warunkach utraty stateczności na tle bardzo obszernej literatury światowej (ostatecznie w monografii zamieściliśmy ponad 2000 pozycji). Jestem pewien, że większość z cytowanych prac zaczerpnęliśmy, ze wspaniałej biblioteki Profesora. Wymagało to jednak ustawicznego nękania Profesora w jego własnym domu. Cierpliwość Profesora była w tym przypadku godna podziwu, tym bardziej, że często nasza praca kończyła się wspólną z Jego Rodziną kolacją, co dodatkowo absorbowało Małżonkę Profesora, Panią Teresę. Monografia „Optimal Structural Design under Stability Constraints” została opublikowana przez wydawnictwo Kluwer Acad. Publ. w 1988r.

W roku 1985 uczestniczyliśmy w konferencji szkoleniowej nt. „Współczesne problemy stateczności konstrukcji”, zorganizowanej przez prof. Z.Waszczyszyna w Janowicach (koło Zakliczyna). Referowaliśmy naszą wspólną pracę, wygłaszając po kilka godzin wykładów. Z uwagi na niewielką liczbę pokoi hotelowych i znaczną liczbę uczestników rozmieszczeni byliśmy po dwie lub trzy osoby w jednym pokoju. Mnie wypadło mieszkać razem z prof. Życzkowskim. Niestety już w pierwszym dniu pobytu zachorowałem na silne przeziębienie z uciążliwymi atakami kaszlu. Ataki te występowały głównie w nocy. Po pierwszej nieprzespanej nocy i kilku godzinach wykładów Michał z właściwą sobie troskliwością, którą przejawiał w stosunku do wszystkich swoich podopiecznych, wybrał się ze mną do pobliskiego Zakliczyna w poszukiwaniu odpowiednich lekarstw. Pomimo ich zażywania ataki kaszlu powtarzały się przez następne trzy noce. W takich warunkach konferencja dobiegła końca a ja nie usłyszałem ani jednego słowa skargi, nawet wówczas, gdy wracaliśmy do Krakowa moim „maluchem” (Fiat 126p) z niezbyt przytomnym kierowcą z wysoką gorączką.

W roku 1995 wybraliśmy się na Pierwszy Światowy Kongres WCSMO-1 nt. „Structural and Multidisciplinary Optimization”  w Goslar, gdzie mieliśmy przedstawić swoje prace. Michał był już po zawale serca i ciężkiej operacji, polegającej na wszczepieniu bajpasów. Zaplanowaliśmy przejazd Jego, stosunkowo szybkim, 15 letnim samochodem marki BMW. Jechaliśmy w składzie: Małżonka Michała Teresa, Michał i ja. Po około dwustu kilometrach, Michał zaproponował mi dalsze kierowanie samochodem. Oczywiście, po moich doświadczeniach z „maluchem”, jazda samochodem BMW była nie lada wyzwaniem i wspaniałą przygodą. Toteż, co chwilę dobiegały do mnie okrzyki pasażerów: „Antek - hamuj!!!”, „Antek - zwolnij!!!”, „Antek – korek- stop!!!”. Skończyło się na tym, że w pobliżu Magdeburga Michał, który po przebytej operacji nie czuł się jeszcze zupełnie zdrowy, był bliski omdlenia. Na szczęście do Goslar było już blisko i po prawie godzinnym odpoczynku Michał zdecydował się na samodzielne prowadzenie samochodu. Zaiste, trzeba mieć świętą cierpliwość do swoich podopiecznych i współpracowników.

W końcu przytoczę wspomnienia, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci. W roku 1993, wkrótce po operacji Michała, odwiedziliśmy Go wraz z moją żoną w szpitalu w Rabce. W zdumienie wprawiła nas pasja naukowa Michała, który pomimo uciążliwych ćwiczeń rehabilitacyjnych i jeszcze niezbyt dobrej kondycji fizycznej, w tym czasie i w tych warunkach opracowywał publikację na temat: „Zawał serca w świetle kontynualnej teorii zniszczenia. Nieco później praca ta została opublikowana.

Podobnie podczas naszej ostatniej wizyty w domu Michała (około 10 maja 2006), podczas której Michał leżał już na łóżku szpitalnym w domu, dowiedzieliśmy się podczas rozmowy, że właśnie podpisał opinię dotyczącą mianowania na profesora jednego ze swoich współpracowników. W związku z tym zaproponował lampkę białego wina, mówiąc, że: „zapewne mi nie zaszkodzi”. Życzyliśmy Mu dużo zdrowia i wszystkiego najlepszego, chociaż wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że jest to nasze pożegnanie.

 

                                                       

Antoni Gajewski

Kraków,  8 grudnia 2009 roku